CD Studio

Strona główna >>

Zdjęcie

Blondie, najlepszy amerykański zespół popowy, powraca na rynek z fantastyczną nową płytą zatytułowaną "The Curse of Blondie". To prawdziwe dzieło pod wieloma względami. Ten prawdziwy, utrzymany w typowym dla Blondie stylu, majstersztyk zawiera 14 nowych energetycznych kompozycji, które wydają się być najbardziej eksperymentalne i zróżnicowane muzycznie w całej dotychczasowej historii zespołu. Krążek kryje w sobie również duży przebojowy potencjał, gotowy wybuchnąć w każdej chwili. Nieco ironiczny tytuł "The Curse Of Blondie" ("Klątwa Blondie") nawiązuje do tradycji mrocznych horrorów. To oczywiście tylko niewinny żarcik, ale......... Biorąc pod uwagę fakt, że między wydaniem szóstego i siódmego albumu zespół zrobił sobie szesnastoletnią przerwę, że to niezgoda spowodowała rozpad grupy w czasie, kiedy odnosili największe sukcesy, że gitarzysta i kompozytor największych hitów, Chris, omal nie umarł z powodu rzadkiej i tajemniczej choroby, że wielu najbliższych zespołowi współtwórców amerykańskiej sceny new wave już nie żyje, lub mieszka na Florydzie, że nagranie najnowszej płyty zajęło aż cztery lata..... być może w tym "przeklętym" tytule coś jednak jest. "To było nasze tradycyjne, żartobliwe powiedzonko" - mówi Deborah Harry - wokalistka, kompozytorka, a zarazem najbardziej blond członkini zespołu. "Kiedy tylko działo się coś dziwacznego, mówiliśmy: No tak......klątwa Blondie. Wiele osób brało to na poważnie, ale to głupota. Brzmi dokładnie jak tytuł jakiegoś horroru z Vincentem Price'm w roli głównej. Myślę, że wbrew pozorom przyniesie nam szczęście." "Tytuł odzwierciedla to, jak wiecznie musimy się z czymś zmagać" - filozofuje założyciel grupy Chris Stein. "O wszystko trzeba walczyć. Ale, jak sądzę, daje to dobre efekty." Klątwa Blondie? Dodatkowego mrocznego smaczku do całej sytuacji dodaje fakt, że Debbie zagrała w dwóch znanych dreszczowcach: "Videodrome" Davida Cronenberga i "Six Ways To Sunday" Normana Reedusa. Była też muzą artysty znanego z zaprojektowania postaci Obcego, ósmego pasażera z promu kosmicznego Nostromo, H.R. Gigera, który był także autorem okładki do jej pierwszego albumu solowego. Z kolei Chris znany jest z kolekcjonowania okultystycznych artefaktów związanych ze słynnymi magami, przed którymi Harry Potter zwiałby gdzie pieprz rośnie. Przekleństwo dotknęło też samego krążka, który miał się ukazać dwa lata temu, ale wciąż pojawiały się dziwne przeszkody, takie jak choćby zniknięcie taśm. Jednak klątwa Blondie polega również na tym, że podobnie jak zombie, wampiry, czy łupież zawsze wracają! I jakimś cudem, za każdym razem jak wracają na scenę brzmią świeżo, ożywczo i mają nowe inspiracje. The Curse Of Blondie jest jedenastym albumem grupy biorąc pod uwagę składanki typu "Best Of.." i albumy koncertowe. Jest to ósma płyta studyjna zespołu i z jej czternastoma nowymi utworami może stać się najlepiej zrealizowaną muzycznie i zaskakującą propozycją w całej ich długiej i obfitującej w niespodzianki karierze. BLONDIE wywodzi się z nowojorskiej sceny new wave. Jednak zawsze uciekali od szufladkowania grając po prostu muzykę, którą sami uwielbiali. To oni dali światu pierwsze wielkie przeboje w gatunkach takich jak reggae, rock/disco, czy hip hop. Byli autorami wpadających w ucho rockowych hitów i błyskotliwych, ironicznych tekstów. Mieli najbardziej odjechane ciuchy i najlepsze fryzury, a Debbie pojawiała się już nie tylko na okładkach punkowych zinów, ale wszystkich największych czasopism na świecie. Oryginalny skład BLONDIE uformował się w 1974 roku z inicjatywy studenta i gitarzysty Chrisa Steina i ex-kelnerkę z kultowego baru Max's Kansas City i jednego z "króliczków" magazynu Playboy, wokalistkę Debbie Harry. W 1975 roku do składu dołączyli perkusista Clem Burke i klawiszowiec Jimmy Destri. Pierwsze koncerty grali w centrum Nowego Jorku w takich klubach jak CBGB's, Max's Kansas City, czy Mothers. Udało im się zaskarbić względy znacznej grupy fanów i w 1976 roku zarejestrowali swój debiutancki krążek zatytułowany po prostu BLONDIE, który ukazał się w 1977 roku i spotkał się z dobrym przyjęciem. Po odniesieniu sukcesu w Los Angeles zespół został zaproszony na trasy koncertowe, podczas których występowali przed Iggy Popem i Davidem Bowie. W lato 1977 roku ukazał się ich drugi album Plastic Letters, który promowali grając koncerty w Europie i Azji. W marcu 1978 singel "Denis Denis" trafił na 2 miejsce listy przebojów w Zjednoczonym Królestwie. Latem tego samego roku zespół wraz z producentem Mikiem Chapmanem pracował nad wyostrzeniem swojego radiowego brzmienia i stworzeniem nowej płyty Parallel Lines. Pochodzący z tego albumu singel "Picture This" osiągnął 12 miejsce na liście przebojów w UK, a następny "Hanging On The Telephone" wylądował już na 5. Pod koniec tego samego roku Debbie zakończyła zdjęcia do pierwszego w swojej karierze filmu zatytułowanego Union City. W roku 1979 utwór BLONDIE po raz pierwszy znalazł się na szczycie amerykańskiej listy przebojów. Chodzi oczywiście o kompozycję "Heart Of Glass", której singlowa wersja osiągnęła w Zjednoczonym Królestwie ponadmilionowy nakład, a sama płyta sprzedała się w ilości przekraczającej 20 milionów egzemplarzy na całym świecie. Czwarty, pochodzący z płyty Parallel Lines singel "Sunday Girl" stał się hitem numer jeden w Anglii. We wrześniu 1979 roku ukazał się czwarty krążek zespołu Eat To The Beat, a także taśma wideo. Przed końcem tego roku BLONDIE udało się ponownie wysoko umieścić kolejnego singla. "Dreaming" trafiło na 2 miejsce w UK. W lutym 1980 roku z singlem "Atomic" ponownie wrócili na pierwsze miejsce w Anglii, a dwa miesiące później pochodzący ze ścieżki dźwiękowej do filmu "American Gigolo" utwór "Call Me" trafił na 1 miejsce w Stanach. Jeszcze przed końcem 1980 roku album Eat To The Beat został uhonorowany Platynową Płytą, a Debbie była gwiazdą jednego z odcinków "Muppet Show". Piąty album BLONDIE Autoamerican ujrzał światło dzienne w styczniu 1981, a dzięki pierwszemu singlowi "The Tide Is High" zespół ponownie triumfował na pierwszym miejscu w Anglii. Lekko zabarwiony rytmem reggae utwór już w marcu trafił na pierwsze miejsce listy przebojów w Stanach. Zespół pojawił się w popularnym programie telewizyjnym "Solid Gold", a płyta wkrótce osiągnęła status Platyny. W sierpniu Debbie wydała swoją pierwszą solową płytę "Koo Koo". Produkcją płyty zajęli się Nile Rodgers i Bernard Edwards z zespołu Chic, a okładkę zaprojektował H.R. Giger, artysta nagrodzony Oscarem za scenografię i projekt Obcego do filmu "Obcy, ósmy pasażer Nostromo". W 1982 roku atmosfera w zespole zaczęła się nieco psuć, ale mimo to udało im się ukończyć pracę nad kolejną płytą The Hunter. Singlowy utwór "Island Of Lost Souls" był ostatnim hitowym kawałkiem w Stanach. W tym samym czasie Chris zapadł na rzadką, często fatalną w skutkach chorobę genetyczną. Zespół się rozpadł. Debbie zajęła się swoją karierą filmową i teatralną, a także tworzeniem muzyki, choć w nieco innym kontekście. Udzielała się na przykład gościnnie w zespole Jazz Passengers. Jimmy odłożył instrument i zajął się życiem rodzinnym i biznesem. Chris rozwijał się jako producent, a Clem w dalszym ciągu nagrywał i jeździł w trasy z największymi zespołami tamtych czasów. Po 16 latach milczenia członkowie zespołu jakimś cudem wciąż utrzymywali kontakt. Wciąż istniała między nimi przyjaźń. Drzwi zostały uchylone. W odpowiedzi na prośby fanów zebrali się ponownie by zagrać koncert. Okazało się, że dało im to wiele radości, a chemia, która niegdyś ich łączyła wciąż istnieje. Postanowili znowu zrobić coś razem. Poszło im na tyle dobrze, że zdecydowali się na wydanie nowej płyty. No Exit, siódma studyjna płyta BLONDIE, została wyprodukowana przez Craiga Leona, który współpracował już z nimi wcześnie przy produkcji singla "X-Offender" i asystował producentowi Richardowi Gotthererowi przy pierwszym albumie zespołu. Album No Exit zaskoczył wielu słuchaczy, ponieważ zespół brzmiał tak jakby jego członkowie nigdy się nie rozstali. To nie był typowy, wyrachowany "comeback". To była perfekcyjna ewolucja BLONDIE, która zaowocowała wspaniałą kolekcją nowoczesnych piosenek w stylu pop. Elementy typowe dla ich stylu pozostały: perfekcyjny, napędzający rytm, jedyny w swoim rodzaju głos Debbie - uwodzicielski, uduchowiony, ale z odcieniem ironii


W górę

Wszelkie prawa zastrzeżone

DNC WebDesign © 2000 - 2011

Informacje dostarczone przez Sony Music Polska